Polemika z publio.pl dotycząca jakości ebooków w kontekście przypadku „Babci Rabuś” oraz „Kronik Narnii”

Wpis ten jest przeniesieniem dyskusji pod jednym z postów na stronie swiatczytnikow.pl. Uważam, że temat jest tak ważny i tak drażliwie aktualny (ot, choćby kolejny przypadek), że zasługuje na poświęcenie mu osobnego wpisu. Nie chcę, żeby ta polemika zniknęła w powodzi wielu komentarzy, które –jak zawsze – są obecne na swiatczytnikow.pl i które też mają swoją osobną wagę.

Tym bardziej, że opisywane problemy nie dotyczą tylko i wyłączenie jednej księgarni publio.pl. Podobne problemy mają wszystkie znaczące księgarnie ebookowe obecne na polskim rynku, w których zdążyłem coś już zakupić, takie między innymi, jak:

Oczywiście powyższa lista nie jest zamknięta. Inne księgarnie też z pewnością ww. problemy mają, tyle, że akurat  nic w nich nie kupiłem, bądź przypadek sprawił, że to co kupiłem ww. wad nie miało.

Ja ze swej strony cieszę się, że publio.pl traktuje poważnie informację o problemach z jakością ebooków i stara się reagować na sygnały. Miejmy nadzieję, że uda się tej księgarni i pozostałym – wyżej wspomnianym – wypracować takie rozwiązania, żeby podobnych do mojego sygnałów nie było wcale, bądź były ograniczone do naprawdę incydentalnych przypadków, a więc po kolei:

Kupiłem dla moich dzieci książkę „Babcia Rabuś” i napisałem:

Ja: […] plik Mobi nie nadaje się nawet do pokazywania dzieciom, nie mówiąc już o czytaniu:
https://plus.google.com/106730259705450363886/posts/QcABhu187Wd

Publio.plKochani. Przepraszamy za jakość pliku. Przekazaliśmy Wasze uwagi osobom odpowiedzialnym za jego konwersję i zaraz sprawdzą, co jest przyczyną błędów.

Publio.plQuiris, sprawdzaliśmy „Babcię” zakupioną w Publio, zawatermarkowaną i wysłaną przez Amazona. Na Kindle Paperwhite nie pojawiają się „zlepki”, które widoczne są na załączonym obrazku. Być może wynika to z tego, że „Previewer” w zasadzie nie nadaje się do regularnego czytania. Jego celem jest to, żeby pokazać, jak książka ogólnie będzie wyglądać na Kindle.
Jeśli zaś chodzi o inny kolor czcionki, sprawa jest niestety dość problematyczna i wiąże się z błędem w aplikacji Amazonu. Nasz system nakładający znak wodny rzeczywiście zmienia kolor niektórych wyrazów w celu kodowania informacji, ale używamy standardowych mechanizmów zmiany koloru, które powinny zostać nadpisane przez oprogramowanie czytnika przy zmianie na tryb nocny lub sepię.
Niestety Amazon nie ma publicznego bug trackera, więc ciężko to stwierdzić z całą pewnością. Znaleźliśmy jednak zgłoszenia problemów, które są bardzo podobne, np. http://www.mobileread.com/forums/archive/index.php/t-179192.html. Sami też zgłosiliśmy problem do Amazonu i teraz czekamy na odpowiedź z ich strony.

Ja:  Drogie Publio, serdecznie dziękuję za szybką reakcję i już spieszę wyjaśniać dlaczego mimo waszych wyjaśnień Babcia Rabuś nie nadaje się do czytania dla moich dzieci.
Tak, jak napisałem w moim wpisie na blogu Kindle Previewer jest oficjalnym narzędziem firmy Amazon udostępnionym wydawcom książek – tak, tak… nie czytelnikom, ale właśnie między innymi Wam i innym wydawcom ebooków, po to, żebyście mogli w sposób wygodny i szybki skontrolować poprawność wyświetlania się danej książki w formacie Mobi na różnych urządzeniach (jeszcze raz podkreślę słowo – różnych).

Plik Mobi mogą być wczytane nie tylko na Kindle Paperwhite, Kindle Classic, czyli urządzeniach e-ink, gdzie rzeczywiście widocznego na zrzutach podlinkowanych wyżej problemu nie ma (ale przecież nie pisałem, że tam jest), mogą też być wczytywane na:
– tabletach i smartfonach Android z zainstalowaną aplikacją Kindle;
– tabletach i smartfonach Apple’a z zainstalowaną aplikacją Kindle;
– tabletach i smartfonach z systemem Windows Phone z zainstalowaną aplikacją Kindle;
– tabletach i smartfonach BlackBerry z zainstalowaną aplikacją Kindle
i to właśnie na tej klasy urządzeniach te problemy są widoczne, a moje dzieci całkiem często czytają właśnie na tablecie z Androidem, na iPadzie, a nawet na smartfonie z Androidem.
Nie wierzycie aplikacji Kindle Previewer? Nie ma problemu, załączam zrzuty ekranu z oficjalnej najnowszej wersji aplikacji Kindle for Android zainstalowanej na moim Nexusie 4: https://plus.google.com/106730259705450363886/posts/Qf3bVxy7BXV
Czyli problem jednak jest realny, prawda? Odnosząc się do czarnych fragmentów testu, to ja podejrzewałem, że tego nie mógł zrobić „normalny” człowiek, bo komu chciałoby się siedzieć i losowo niektóre wyrazy „obudowywać” intencjonalnie innym stylem (kolorem) i to jeszcze czarnym. Jednak skandalem jest to, że to uderza w uczciwych klientów, którzy płacą pieniądze i potem muszą mordować się z takim „pseudozabezpieczeniem” (średnio rozgarnięta osoba siada przy Sigilu i w ciągu kilku sekund regexem pozbywa się tych zabezpieczeń). Jest przecież w samym pliku wiele miejsc, gdzie możecie zaszyć dodatkowe zabezpieczenia, nie psując wyglądu książki.
Zresztą, tak jak napisałem wcześniej wystarczy zakodować książkę w nowym formacie KF8, żeby tych problemów nie było widać nawet na tabletach i smartfonach. Dowód? Proszę bardzo: https://plus.google.com/106730259705450363886/posts/ZsDgDmaP3Yr

Ja:  Jeszcze chciałem się odnieść do fragmentu, w którym informujecie, że zgłaszaliście ten problem do Amazonu. Niestety, muszę Was zawieść, ja też zgłaszałem ten problem wielokrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat. Po raz pierwszy zdaje się tuż po starcie Waszego serwisu Publio.pl (początek maja 2012), kiedy chyba po raz pierwszy spotkałem się z tym problemem w jednej z trzech książek, które rozdawaliście za darmo z okazji premiery. Był to zdaje się „Kaprysik”. Nawet pisałem do Was w tej sprawie przez formularz kontaktowy – niestety odpowiedzi na ten formularz nie doczekałem się nigdy. Zresztą nieważne… Wracają do tematu – wg mnie Amazon nie naprawi tego problemu nigdy. Dlaczego? Z dwóch powodów:
1) problem dotyczy tylko plików starego formatu. Na nowym problemu nie ma.
2) tego problemu nie mają książki sprzedawane przez Amazon, jest to nasz – zdaje się – rodzimy problem.
Ja ze swej strony proponuję najszybsze rozwiązanie. Przygotowanie pliku w formacie KF8 i jego udostępnienie klientom. Jeśli – tak jak piszecie – naprawiony został problem z pomieszanymi obrazkami w przypadku Kronik Narnii (jeszcze tego nie sprawdzałem, ale z pewnością solidnie to zweryfikuję), to Babcia Rabuś nie powinna tu ucierpieć 😉

Wątek poboczny dotyczący problemów z przestawionymi obrazkami  – o którym wspomniałem wyżej – w „Kronikach Narnii” opisanych przeze mnie we wcześniejszym poście:

Ja:  Kochane Publio, to korzystając z okazji pozwolę się jeszcze przypomnieć i zapytać o losy problemu z pomieszanymi obrazkami w Kronikach Narnii, który to problem zgłaszałem 30 listopada.
Problem ten opisywałem w kontekście mojego wpisu o jakości książek: http://blog.blaut.biz/2013/12/kindle-previewer-mocny-orez-w-walce-o-lepsza-jakosc-ebookow.html
Ostatnie info w tej sprawie, które otrzymałem drogą mailową to, że podobno jesteście na tropie źródła problemu…

Publio.plZ kolei jeśli chodzi o obrazki w Kronikach Narni, zostaną one poprawione dzięki nowemu watermarkowi, który właśnie wdrażamy do systemu. Osoba, która kontaktowała się z Tobą, pamiętała o tej korespondencji, ale czekała do ostatecznego potwierdzenia tej informacji. Dziś już wiadomo, że problem zostanie szczęśliwie wyeliminowany 🙂

Ja: Otrzymałem e-maila od osoby, która pamiętała o problemie z Kronikami Narnii. Dziękuję, że pamiętaliście o tym i nie zepchnęliście problemu na boczny tor. Mam nadzieję – jeszcze tego nie zweryfikowałem – że definitywnie temat został załatwiony.

Ja: I już zweryfikowałem „Kroniki Narnii”. Niestety nic się nie zmieniło. Problem nie został rozwiązany. Cały czas obrazki są poprzestawiane tak, jak pokazywałem to na przykładowych zrzutach ekranu w poście: http://blog.blaut.biz/2013/12/kindle-previewer-mocny-orez-w-walce-o-lepsza-jakosc-ebookow.html

Dodane dnia 30 grudnia 2013: Szczęśliwy finał akcji z „Babcią Rabuś”.

Dziś otrzymałem e-maila z niniejszą informacją z Publio.pl:

Uprzejmie prosimy o ponowne pobranie publikacji. Przygotowaliśmy nowy plik, tym razem nowszego typu. Został on sprawdzony i mamy nadzieję, że tym razem wszystko będzie dobrze.
Jeśli znajdzie Pan jakiekolwiek niedociągnięcia, prosimy o informację. Chętnie je przeanalizujemy.

Mogę potwierdzić, że w tym nowym pliku – zgodnie z moją sugestią Publio.pl przygotowało plik w formacie KF8 – opisywanych problemów już nie ma! Książka wygląda dokładnie tak, jak dowodziłem wcześniej, że będzie wyglądać:
https://plus.google.com/106730259705450363886/posts/ZsDgDmaP3Yr

Chciałem niniejszym serdecznie podziękować za stosunkowo szybką reakcję. Mam jednak nadzieję, że ten nowy format pliku będzie sukcesywnie przez Publio.pl wdrażany również w innych książkach, które przygotowują „własnymi rękami”. Ponieważ w tych innych książkach,  też są podobne problemy, ot weźmy pierwszy z brzegu przykład – seria „Minibooki Gazety Wyborczej”, czy też seria „Literatura czeska”.

7 przemyśleń nt. „Polemika z publio.pl dotycząca jakości ebooków w kontekście przypadku „Babci Rabuś” oraz „Kronik Narnii”

  1. potestowałem te pliki z czcionkami otf i na przykład mam książkę http://www.bezkartek.pl/ti-v-ti188153/ebook-Adios-muchachos/Daniel-Chavarria.jsf

    jak ściągniesz darmowy fragment w epub i Kindle Previewerem zrobisz sobie mobi to pierwsze co się rzuca po wyswietleniu w Previewer to brak tych domyślych czcionek ale mozna wybrac w czcionkach Publisher Font. no niby ok.. ale Previewer to nie Kindle i jak wysłałem plik mobi na czytnik to mimo włączenia publisher font czcionek nie ma.. prawdobobnie to dlatego że czcionki w książce są w rodzaju ttf i jedna otf..

    1. 1. Pobrałem plik: http://stuff.bezkartek.pl/stuff/samples/Adios_muchachos-1372180558902.epub
      2. Skonwertowałem go narzędziem kindlegen 2.9 (Kindle Previewer korzysta z tego samego narzędzia, więc nie powinno być problemu)
      3. Wrzuciłem kabelkiem USB na Kindle Classica z oprogramowaniem 4.1.1
      4. Włączyłem Publisher Font i czcionki wyświetlają się bez problemu. Wprawdzie ładnie nie wyglądają, ale są.

      Tu masz zrzut ekranu z Kindle Classica: https://plus.google.com/106730259705450363886/posts/Hgkij4aS3QN

          1. no to mamy winnego 🙂 dziwne.. bo jak np. babcie rabusia z oft-ami tez robilem przez send to kindle i było ok.. ale widocznie nie radzi sobie chmura z łaczeniem otf i ttf

          2. No tak, tyle, że taki zachowanie jest całkowicie bezsensowne i wygląda na błąd. Dlaczego jedne książki zachowują fonty, a inne są tych fontów pozbawiane.

            Rozpakowałem plik AZW3, który został pobrany z chmury Amazonu na Kindle Classica i widzę, że pliki fontów zostały usunięte – wszystkie trzy.

  2. Jeśli chodzi o czas i jakość reakcji – Publio jest świetne. Szybka reakcja i obietnica przekazania problemu dalej. Co prawda jeśli się pomęczy ich bardziej (tak jak w powyższym przypadku) jest większa szansa na widoczny sukces 😉

    Ale do samych ebooków. Jest sens zgłaszania każdego przypadku?
    Ostatnio kupiłem Trylogię Larssona + „4.” część – 3 z 4 były w KF8 (po wysyłce jedna miała okładkę od razu).
    Przedwczoraj trylogię Sverskiego – tu z kolei tylko jedna część w KF8.
    Zacząłem na to zwracać uwagę przypadkiem – przy okazji błędu wyłapanego przez ExtractCoverThumbs ( http://goo.gl/LY52xK ).

    Powiem szczerze zaczyna mnie irytować takie niedbalstwo ze strony osób/firm przygotowujących e-booki. Raz tak, raz siak. I tak jest lepiej (póki co nie zdarzył mi się całkowity brak okładki), ale jeśli jedna część jest w mobi7 to niech chociaż trzy kolejne również będą 😛

Odpowiedz na „takitutakiAnuluj pisanie odpowiedzi